Personalny coaching zdrowia w biznesie – narzędzie utrzymania potencjału słabszego cywilizacyjnie człowieka?

Współczesny mieszkaniec USA i Europy jest wyraźnie słabszy fizycznie i psychicznie od poprzednich pokoleń. Wzrasta zapadalność na choroby autoimmunologiczne, coraz bardziej obfite żniwo zbierają choroby cywilizacyjne, jesteśmy bardziej otyli i podatni na depresje, a syndrom wycieńczenia i wypalenia zawodowego powoduje wzrost zwolnień lekarskich tym uzasadnionych. Nawet jeśli bardzo będziemy starali się temu zaprzeczyć, podobne czynniki warunkują tak jakość naszego życia prywatnego, jak i zawodowego – pomimo „wyciskania” z 14-dniowych urlopów maksimum detoksu, przy spożyciu najlepszych technologicznie suplementów czy wyładowywaniu agresji waleniem młotem w opony nowoczesnych siłowni. Dbałość o sensowną świadomość i praktykę higieny fizycznej, emocjonalnej i społecznej człowieka-pracownika powinna skutecznie i sprawnie być zarządzana w obu sferach naszego życia. Ogromną rolę może tu odegrać coaching zdrowia, a w zasadzie personalny coaching zdrowia w biznesie – narzędzie zarządcze służące odnowie potencjału psychofizycznego, wzmacniające świadomość i odpowiedzialność egzystencjalną człowieka oraz wspierające jego komplementarnie pojęte zdrowie. W konsekwencji, narzędzie wprost pomocne w dłuższym i mniej awaryjnym „użytkowaniu” potencjału pracownika i tańszym serwisie pogwarancyjnym J Sektor ten jest niby w firmach gospodarowany, jednak niestety ze zbyt dużym naciskiem na „niby”?

Szybszy postęp i słabszy człowiek?

Siłowni i sklepów z tzw. zdrową żywnością przybywa, w Internecie jest ponad 600 diet, a popularność półpostów warzywnych i głodówek zyskała już miano modnego elementu life style. Rośnie liczba masowych imprez sportowych, a nasz udział w maratonach należy do najbardziej przykładnych w Europie środkowo-wschodniej. Jednocześnie mężczyzna 2010 roku jest cięższy od mężczyzny roku 1960 średnio o 15 kg (kobieta o 12 kg), a otyłość jest już trzecią przyczyną zgonów, po nadciśnieniu i paleniu papierosów. Rośnie statystycznie ilość przedwczesnych zgonów, choć wg badań aż 54% czynników ryzyka przedwczesnych zgonów jest wprost zależna od stylu życia – tylko otyłość skraca je nam średnio o 3 lata, w przypadkach zaawansowanej otyłości o 10 lat.

W latach 60. w USA 50% zawodów wiązało się choć z umiarkowaną aktywnością fizyczną, dziś jest to 20%, statystyka w Europie jest zbliżona. Fotel przy biurku i ten w aucie oraz kanapa w domu niestety nie równoważą naszych aktywności fizycznych.

Obserwuje się rosnącą liczbę schorzeń alergicznych i zaburzeń autoimmunologicznych (kto z nas nie ma wśród bliskich kilku osób zmagających się z Hashimoto?), cukrzyca i insulinooporność stają się niestety popularne niczym trądzik 30 lat temu. Fizycznie ewidentnie jesteśmy słabsi – jako gatunek wysoką cenę płacimy za rosnący postęp cywilizacyjny.

Spadek naszej „jakości fizycznej” wynika także wprost z jakości i ilości pożywienia. Po krótce: mięso, zboża, warzywa i owoce dziś mają ok. 50% składników odżywczych w stosunku do lat 70. Jemy zbyt tłusto, zbyt słodko i zbyt słono, zbyt dużo chemii. W sumie – choć informacji każdego dnia przyswajamy na tony, bo przecież „wiedza to władza” – coraz częściej nawet nie wiemy czego nie wiemy, dowodzi tego moja praktyka i rozmowy w środowisku branżowym.

Jesteśmy także słabsi emocjonalnie. Rośnie liczba schorzeń o podłożu psychosomatycznym, częściej przyjmujemy leki uspokajające, wzrasta częstotliwość i długość terapii leczniczych depresji.

Korzystne zmiany i perspektywy społeczne

Jednocześnie, w ostatnich latach obserwuje się wzrost zainteresowania rzetelną wiedzą prozdrowotną – rosną nasze oczekiwania, a spada częstotliwość omnipotencji i wszechpraktyki made in Dr Google. Widoczna jest potrzeba gruntownej informacji o produktach spożywczych, ewidentnie rośnie nasza świadomość oraz wiedza środowiska medycznego i dziennikarskiego w tym zakresie. Rośnie także nasza ludzka ciekawość jak żyć mądrzej i radośniej, jak pozbyć się uzależnień czy kompulsji, jak od nowa nauczyć się prostego szczęśliwego życia i jak budować dobre relacje – przekłada się to na społeczne zaangażowanie w rozmaite pomocowe warsztaty i spotkania, wolontariat, usługi rozwoju osobistego i rosnącą dobrą modę na prawdziwe a nie celebryckie pasje, na prawdziwych pasjonatów oraz przewodników duchowości.

Człowiek i korporacja – wspólna odpowiedzialność egzystencjalna?

Wiele korporacji podejmuje dziś działania z kategorii „polityka prozdrowotna”. I dobrze! Wśród nich najczęstsze to świadczenia medyczne (zdecydowanie jednak przecież o charakterze „serwisowym” dla człowieka-pracownika, a nie świadomej długofalowej profilaktyki zdrowotnej), cykliczne zabiegi i wydarzenia typu wellness lub okazjonalne imprezy integracyjno-edukacyjne o kojącym nazwą charakterze work-life balance.

Brakuje w naszych firmach działań strategicznych, mających za cel komplementarny rozwój zdrowia pracowników. Brakuje działań programowych, dostosowanych do konkretnych grup zawodowych i predyspozycji osobowych. Brakuje trendsetterów i pasjonatów w tym zakresie, a także brakuje organizacji, które budowałyby swoje USP w ten sposób.

Dlaczego tak się dzieje? Moim zdaniem z następujących powodów:

  1. Brak realnej potrzeby wyrażanej przez zainteresowanych (inne priorytety)
  2. Brak dobrych wzorców i ekspertów w środowisku korporacyjnym
  3. Efekt uboczny trochę mylnie rozumianego rozdziału życia zawodowego od prywatnego (skrótowa percepcja „moje zdrowie – moja sprawa”, pracownik jako dysponent swoich zasobów zdrowotnych na rzecz pracodawcy)
  4. Brak specjalistów ds. zdrowia i żywienia ze znajomością specyfiki biznesu oraz umiejętnościami komunikacyjnymi by takie działania skutecznie zaplanować, uargumentować i przeprowadzić (kompetencje i pasja autorki tego tekstu)
  5. Kiełkująca dopiero spod śniegu świadomość na temat osobistej odpowiedzialności egzystencjalnej za szeroko pojęte zdrowie każdego z nas, w tym realna i mierzalna rola wybieranego stylu życia – czyli odżywiania, snu, ruchu, zdrowia emocjonalnego, zdrowia społecznego i duchowego, jak również jakości środowiska zawodowego i wykonywanej pracy.

Wg raportów Buck Consultants[1] rośnie liczba firm wdrażających projekty prozdrowotne – rok 2014 to wzrost o 55% w stosunku do roku 2008, a korporacje je implementujące odnotowują spadek zwolnień lekarskich i tzw. pozornej obecności w pracy. Eksperci HR tych organizacji podkreślają także wzrost ogólnego zadowolenia z życia, spadek napięć i konfliktów w środowisku pracy oraz deklarowaną poprawę stanu zdrowia.

Czas i szanse na zmiany w tym zakresie? Zawsze najlepsze. Zapraszam do dyskusji.

Zapraszam do współpracy:

Marta Pawłowska, MBA.
Coach zdrowia & Life coach (akredytacja Izby Coachingu)
Coach zdrowia rodziny i coach zdrowia w biznesie
Specjalizacja w zmianach stylu życia, zaburzeniach odżywiania i zachowaniach kompulsywnych
Doświadczony ekspert Komunikacji & PR, trener biznesu
Referencje i medialny expert positionning:
Coaching: www.KorzenieSkrzydla.pl
Komunikacja I PR: www.mgnetwork.pl

E-mail: marta@KorzenieSkrzydla.pl
Mobile: +48 609 89 87 74

[1] Raport „Working Well” 2014