Testosteron czyni silnych mężczyzn słabszymi? – o odporności naszych płci dygresji parę.

Spotkania w ramach programu „Fajka pokoju”, których gospodynią jest pani Jolanta Fajkowska (Polsat News 2), niezmiennie mnie inspirują do uzupełniania wiedzy o człowieku. Nawet gdy zabieram głos na temat zdrowia fizycznego czy psychicznego, chłonę pozostałe tematy jak prawdziwą „pożywkę” i zaproszenie do myślenia.

Poniżej link do materiału z 7 stycznia, w którym komentowałam wielość i jakość różnej maści teorii i eksperymentów psychologicznych, w które często wierzymy, co nie zawsze nam służy. Bo obok teorii i badań przydatnych i chwalebnych dla psychologii (jak test Marshmallow, czyli tzw. test cukierkowy o zdolności do odraczania gratyfikacji jako warunkującej sukces i satysfakcję w różnych obszarach naszego życia – polecam!) są takie, których psychologia jako dziedzina mająca służyć dobru i rozwojowi człowieka, po prostu się wstydzi (eksperymenty choć medialne nie zostały z sukcesem powtórzone, twórcy przyznali się do „nonszalancji” w wyciąganiu wniosków czy wręcz do oszustw). Tak jest w każdej dziedzinie, nie ma co piętnować psychologii – różne „nowatorskie” leki są po cichu lub po głośnemu wycofywane z aptek, inteligentne pasty do zębów niszczące szkliwo znikają z drogerii, a marketingowe filmy-wydmuszki schodzą milcząco z ekranów. Takie życieJ

Natomiast tematem, który mnie natchnął przy okazji ostatniej „Fajki pokoju” była informacja, że mężczyźni żyją krócej niż kobiety – i to tylko w Polsce średnio aż o 8 lat. No Boże Ty mój – pomyślałam – nie dość, że społecznie i kulturowo mają przekichane, bo ciąży na nich rola społecznych żywicieli, wojowników i chłopaków co nie płaczą, nie dość, że w ostatnich latach my, kobiety dajemy im popalić erą „nowego matriarchatu”, to jeszcze umierają wcześniej? Więc pod wrażeniem dużym poczytałam, porozmawiałam z mądrymi lekarzami i wyszło mi, że krótsze statystycznie życie mężczyzny (w społeczeństwie wysoko rozwiniętym, zawęźmy) spowodowane jest męskim hormonem płciowym, czyli testosteronem. Czyli ten sam testosteron, który czyni mężczyzn predysponowanymi do siły, walki i przewagi fizycznej, jednocześnie jest odpowiedzialny za znaczną słabość męskiej odporności.

A zatem:

  1. Testosteron osłabia męski układ odpornościowy. I my kobiety powinnyśmy się wstydzić gdy kpimy z naszych przeziębionych panów, narzekających na swój stan jakby to była operacja na otwartym sercu. Mężczyźni naprawdę gorzej znoszą nawet drobne choroby, silniej odczuwają podwyższoną temperaturę ciała czy sezonowe infekcje. Także poziom testosteronu sprawia, że mężczyźni są mniej odporni na infekcje, a skuteczność szczepionek przeciw odrze czy WZW jest u nich słabsza niż u kobiet.
  2. Kobiecy estrogen po pierwsze zabezpiecza nas przed chorobami serca – statystycznie kobiety rzadziej doznają zawałów i udarów, przynajmniej do czasu menopauzy. Z utratą estrogenu, statystyki się wyrównują. Poziom estrogenu zdecydowanie wzmacnia układ odpornościowy kobiet, byle przeziębienia nas nie rozkłada. Lecz z kolei silniejszy dzięki estrogenowi układ odpornościowy kobiety jest bardziej podatny na choroby autoimmunologiczne – to kobiety znacznie częściej zapadają na Hashimoto.

Tak podsumowując: dbajmy o siebie. Kobiety o siebie, a mężczyźni o siebie. Ceńmy siebie nawzajem i nie osłabiajmy siebie zbędną (!) rywalizacją i pokazami w stylu „kto skacze wyżej” tak w domu, jak i w pracy. Bo silny mężczyzna – to silna rodzina i silny gatunek ludzki. Obiecuję poszukać, czy estrogen nie predysponuje nas kobiet bardziej do mądrości i łagodności w relacjach z testosteronowymi mężczyznami J

Obejrzyjcie, zapraszam i polecam:

http://www.ipla.tv/Fajka-pokoju-7-01-2017/vod-7382310